
Obiecałam, że napiszę, skąd się wzięła u nas Beza, tak więc z małym opóźnieniem obietnicę swą spełniam.
2 Maja, wieczór siedzimy na grillu. Dzwoni kolega, że kot potrzebuje pilnie pomocy i czy mogę podjechać, oczywiście, że podjadę, choć za kotami wtedy jeszcze szczególnie nie przepadałam (teraz dzięki Bezie złapałam kociego bakcyla)... jeżeli jakieś...